Przejdź do głównej zawartości

Posty

Artystyczny "niemural" we Wrocławiu

 Co można robić, kiedy pada deszcz? Pewnie mnóstwo rzeczy, ale ja pewnego pochmurnego dnia wpadłam na pomysł, że pójdę się powłóczyć po Wrocławiu. I tak oto dotarłam na Nadodrze w miejsce magiczne, bo na zwyczajnym podwórku odnalazłam cuda. To nie tak, że trafiłam tam przez przypadek, co to, to nie... Już wcześniej słyszałam o tym miejscu i nawet widziałam zdjęcia. Ale co innego oglądać w internecie a co innego w rzeczywistości. Czego tam nie ma... Są grafiki, jest ceramika, są też znane wszystkim dzieła, widziane w inny sposób. Cały "niemural" zajmuje powierzchnię 1200 m2 i został wykonany przez mieszkańców we współpracy z Ośrodkiem Kulturalnej Animacji Podwórkowej. Całość, a przynajmniej to, co udało mi się zobaczyć, robi niesamowite wrażenie. Nie dotarłam wszędzie, bo deszcz się coraz bardziej rozkręcał i jeszcze chwila i mogłabym za nadbagaż nie zostać wpuszczona do autobusu. Spotkałam jednak jednego z autorów tego niesamowitego dzieła. Zapozował mi na tle malunku z...

Jesienny zamek Cisy

  Jakieś 3 km od Książa w miejscowości Świebodzice (nie mylić ze Świebodzinem) na urwistym zboczu stoją ruiny zamku Cisy. Zamek zbudowano  głównie z piaskowca i jako doskonały punkt obronny strzegł szlaków handlowych z Czech do Świdnicy  i Wrocławia. Zbudował go w 1327 r książę Bolko I. Ponoć istniał już dużo wcześniej, ale historycy twierdzą dziś, że dokumenty to potwierdzające są falsyfikatami. Jak to się świat zmienia – jedni się na siłę odmładzają, inni postarzają. ;)   W średniowieczu zamek często zmieniał właścicieli a w XV w stał się siedzibą rycerzy rabusiów. Wielokrotnie go przebudowywano, niszczono i odbudowywano. W ruinę popadł w 1634 r, kiedy to postanowili go spalić Szwedzi. Żeby dojść do ruin, trza się przeprawić przez rzekę Czyżynkę.  Nie jest ona ani głęboka, ani nurt do wartkich nie należy, jednak przeprawianie się przezeń w listopadzie średnio przyjemne jest. No chyba, że ktoś ma wodoodporne obuwie typu kalosze – wtedy to już żadnego probl...

Jak dobrze zainwestować 5 zł?

  Jeśli będziecie w Gliwicach i odpalicie nawigację a w głośniku usłyszycie: „kieruj się na północny-zachód”, nie dyskutujcie, tylko dajcie się poprowadzić. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaniecie dowiezieni do Pławniowic. A tam można zobaczyć takie rzeczy, że żałować z pewnością nie będziecie. Pławniowice to wieś sołecka. Bardzo urokliwa zresztą z popiaskowym jeziorem o powierzchni 250 ha. Obok niego leniwie przepływa Kanał Gliwicki. Płynąc nim, można między zaroślami dostrzec niezwykłą budowlę. To  Zespół Pałacowo Parkowy, który na swoją siedzibę obrała sobie rodzina Ballestrem. Poprosili o zaprojektowanie swojego nowego domu mistrza budowlanego Konstantego Heidenreicha z Kopic. Koszt budowy wyniósł 386 tys ówczesnych marek. Przy pałacu umiejscowiono  piękny park, który zachęca do spacerów. Fajnie tam usiąść na ławce i pogapić się na otoczenie czy też poczytać książkę. Zwiedzanie jest udostępnione przez cały rok. Za obłędną kwotę 5 zł! ;) Jest to kasa, którą in...

Z wizytą w pewnej firmie włókienniczej

 W 1972r powstał Zakład Włókienniczy, który był jednym z największych w kraju. Znajdował się na terenie ówczesnego województwa katowickiego. Pracowało w nim ponad 1000 osób, z czego przewagę stanowiły kobiety. Połowa produkcji trafiała na zagraniczne rynki i nie mam tu na myśli Demoludów jeno. Jednym z odbiorców była między innymi Francja! Towary miały taką renomę, że kiedy ludzie dostawali cynk, że będzie rzut, przed sklepami ustawiały się gigantyczne kolejki. Nie były to ubrania tanie, ale miały tak dobrą jakość, że zapewne część ludzi do dziś ma w szafach jakieś swetry czy bluzki wytworzone w tym właśnie miejscu. Ja nie mam - szukałam ;) W chwili obecnej budynek stoi samotnie i jest miejscem spotkań miejscowych degustatorów wyskokowych trunków. 

Zabytkowe stodoły

  Wiadomo, że zabytki bywają różne, ale czy słyszeliście o zabytkowych stodołach? Jeśli tak, to świetnie. Jeśli jednak wybraliście inną odpowiedź, natentychmiast biegnijcie je pooglądać.  W miejscowości Żarki na Jurze krakowsko-częstochowskiej zachowało się ich kilkadziesiąt. Murowane z kamienia wapiennego, wzniesiono pod koniec lat 30. ubiegłego stulecia. Ale wyglądają całkiem rześko. ;) A jeśli będziecie mieli szczęście, przy zwiedzaniu traficie na targ, gdzie można zakupić dosłownie wszystko począwszy od łyżki poprzez meble, na zwierzętach kończąc. Ot, taka ciekawostka

Diabelskie ruiny

  Tuż za Strzelcami Opolskimi jest miejsce, gdzie znajdują się niezwykłe ruiny. Są dosyć dobrze ukryte na zalesionym wzgórzu. Podobno po dziś dzień można tam spotkać diabła. Według legendy, miejscowa ludność, chcąc się go pozbyć, postanowiła w opętanym miejscu wybudować kościół. Niestety to, co postawili za dnia, diabeł nocą niszczył, rzucając w mury kamieniami.I tak to trwało przez czas jakiś, aż w końcu mieszkańcy skapitulowali i budulec przeznaczony na budowę kościoła przeniesiono do pobliskiej wsi, żeby tam wybudować świątynię. Takie opowieści krążą wśród miejscowej ludności.  Tak naprawdę cała historia wygląda nieco inaczej. Tereny były narażone na częste pożary, więc zbudowano kaplicę ku czci patrona strażaków - św. Floriana.  Po powodziach, które spowodowały spore straty a ludność cierpiała niedostatek, wymyślono sposób, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Żona ówczesnego właściciela Strzelec Opolskich postanowiła przebudować kaplicę na kościół. Do tej p...