Każdy z nas ma miejsca, do których lubi chodzić. Dla jednych są to muzea, dla innych plaże a dla jeszcze innych kościoły. Ja na ten przykład bardzo lubię cmentarze. I w zasadzie nie ma wyjazdu bez wizyty na którymś z nich. Potrafię znaleźć mogiły gdzieś w lesie, czy obmyślać trasy wyjazdowe tak, żeby zahaczyć o te co ciekawsze. Bo cmentarze mnie uspokajają. Pozwalają dostrzec, jak kruche jest życie a jednocześnie przekonują do tego, żeby żyć jego pełnią. Może to trochę pokręcone, ale czy ja się upieram przy tym, że jestem zupełnie normalna? Nie dziwi więc fakt, że bardzo podobało nam się w parku Alenelul. Okazało się, że miejsca, które obecnie przeznaczone są do spacerowania i wypoczynku jeszcze nie tak dawno były terenem cmentarza żydowskiego. Jednego z najstarszych w Kiszyniowie. Pochówki rozpoczęto tu już na początku XIX wieku. Olbrzymi teren nekropolii można wytłumaczyć tym, że prawie połowę mieszkańców Kiszyniowa stanowili Żydzi. Niestety nie było to miejsc...