Nie każde miasto może pochwalić się odnalezieniem jednego z najcenniejszych średniowiecznych skarbów w Europie. Środa Śląska może. I zamiast trzymać ten fakt tylko w podręcznikach historii, co roku organizuje Święto Skarbów Średzkich – wydarzenie, podczas którego historia wychodzi na ulice i całkiem nieźle się bawi.
W tym roku i nam udało się dojechać na to niecodzienne wydarzenie, które odbyło się 17. maja. Impreza, jak się okazuje jest dość popularna, bo przyciągnęła spory tłum - zarówno lokalsów, jak i przyjezdnych. Wszyscy, jak jeden mąż mogli przenieść się do średniowiecza. Na szczęście nie było obowiązku noszenia zbroi ani płacenia myta. Za to można było z bliska pooglądać walki najprawdziwszych wojów. Czegoż oni nie wyczyniali... machali toporami, rozbijali tarcze i krzyczeli niczym kibice, oglądający gola na powtórce. I tylko trzeba było uważać, żeby przypadkiem nie zostać wciągniętym w wir walki. Bo chwilami było bardzo gorąco... Ale tylko na bitewnym polu, bo po zakończeniu walk panowie zgodnie udali się w jednym kierunku. Można było pójść z nimi i zobaczyć z bliska a nawet dotknąć tarczy czy innego hełmu na zupełnym legalu.
A kiedy już człowiek od tego patrzenia zgłodniał, mógł się posilić przy jednym ze stoisk. Do wyboru były potrawy bliższe średniowieczu, jak i te współczesne. Chociaż stoiska z kebabami nie spotkaliśmy.
Oczywiście głównym bohaterem całego wydarzenia pozostaje Skarb Średzki – niezwykły zbiór średniowiecznych klejnotów, monet i kosztowności odkryty przypadkiem w latach 80. XX wieku podczas prac budowlanych. To chyba jeden z niewielu przypadków, kiedy remont okazał się znacznie bardziej opłacalny, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Aż mi żal, że mieszkam w nowym budynku.
Tak myślę, że gdyby uczyć historii w taki namacalny sposób, więcej osób by się nią zainteresowało. Bo historia wcale nie jest nudna a jedynie bywa przedstawiana w taki sposób. Z pewnością dzieciaki więcej by zapamiętały z lekcji gdyby zamiast wykuwać daty na blachę mogły doświadczyć pasowania na rycerza czy przygotowań do walki czy innego oblężenia. Echhh... tu się rozmarzyłam chyba za bardzo.
Dobrze, że przynajmniej są imprezy takie, jak ta w Środzie Śląskiej. Bo można się choć na chwilę poczuć jak świadek wielkich wydarzeń. I przy okazji spróbować pyszności różnorakich. Czego i Wam i sobie z całego serca życzę.
Komentarze
Prześlij komentarz