Herkules, syn Zeusa i Alkmeny symbolizował siłę i równowagę pomiędzy tym, co fizyczne a duchowe. Patronował również źródłom termalnym. Nie powinno więc nikogo dziwić, że od jego imienia nazwę wzięła miejscowość, która słynie z wodolecznictwa. Choć nie wiem, czy nie powinnam pisać w czasie przeszłym, bo obecnie Baile Herculane nieco podupadło. A szkoda, bo warunki są tam niewiarygodne. Stare zabudowania są tak ładne, że podświadomie zawiesza się na nich wzrok. Ma się wrażenie podróży w czasie.
Miasteczko jest malowniczo umiejscowione wśród gór i zieleni a przez jego środek przepływa rzeka. Nad jej brzegami tu i ówdzie można wypatrzeć kąpiących się ludzi. Sprzyjają temu miejscowe wody termalne, które pojawiają się w różnych, niespodziewanych miejscach łącząc się z wodami potoku. O popularności takich kąpielowych kącików świadczy choćby fakt, że dla ułatwienia korzystania z nich stawia się tam ławki oraz prowizoryczne przebieralnie. Jak dla mnie bomba!
Baile powstało mniej więcej w 153 n.e. i od zawsze wykorzystywano jego naturalne bogactwa. Niestety po tureckiej okupacji miasto podupadło i dopiero w XIX wieku się odrodziło. I to w dość spektakularny sposób, bo bywać "u wód" zaczęli znakomici goście. Wymienić tu należy choćby cesarza Franciszka Józefa wraz z żoną Sisi. Mówiono nawet, że to najpiękniejszy kurort na kontynencie. Śmiem twierdzić, że Baile Herculaine to taki nasz Ciechocinek. ;)
Tym, co natychmiast rzuca się w oczy po wjeździe do miasta jest kompleks uzdrowiskowy. Niestety obecnie w stanie wielkiego rozkładu, ale z tego, co czytałam, są próby jego reanimacji. Trzymam kciuki, żeby się powiodło, bo to wyjątkowo piękne zabudowania.
Marzyłam o rozbiciu namiotu gdzieś w okolicy źródeł. Tak, żeby móc wygrzać stare kości. Niestety tym razem się nie udało, więc musimy tu przyjechać po raz kolejny. Co zrobić? ;)
Naszym domem na tę jedną z ostatnich w Rumunii nocy, stała się olbrzymia łąka, którą z każdej strony otaczały góry. Żebyśmy zaś nie odczuwali zbyt wielkiej samotności, dołączyli do nas kot i pies, który nota bene został chyba wakacyjną miłością naszej Pepsi.
wrzesień 2024 r.

























Komentarze
Prześlij komentarz